poniedziałek, 23 listopada 2015

I znów te schody he he, serce szukające zrozumienia

Przez całe życie chodzę po schodach







schody w moim domu .


Wiersz jest z sieci






Idziesz drogą




jak każdy człowiek
wybierając wcześniej
swój życiowy cel
dążysz do niego
pnąc się coraz wyżej
jak po schodach

 każdy kolejny stopień
to nabyte doświadczenie
to chwila szczęścia
pomyślny dzień
dobrze przeżyta chwila

 nieudany skok w nieznane
chwile rozterki i zadumy
miłość biegnąca w przestworza
wszystko połączone w całość
tworzy kolejny próg
w twoich życiowych schodach

chwila na skraju załamania
osobowość przykryta samotnością
nicość i pustka własna
codzienność skrzypiąca jak koło
przeciwności losu

 serce szukające zrozumienia
to także następny stopień
twoich schodów
i ty stąpający po nich
dokąd
?

                    ***********
Przy porannej kawie tak się zastanawiam nad tym co dziś będę robić. Z kotem na kolanach he he..To mój dzisiejszy kolaż. Miłego dnia zaglądającym tu do mnie na blog życzę-;)))







  Jest teraz godz.12,30


Spacerkiem z torbą  na kółkach,powolutku bez pospiechu, powróciłam przed chwileczką do domu z naszej dzielnicowej Biedronki.
 Kupiłabym ciepłe ubranko  pieskowi mojego starszego Syna, jednak zabrałam zbyt mało gotówki. Ale zadzwoniłam do Wnuczki i Dyzio teraz ma kamizelkę i jeszcze inne cieplejsze odzienie.
 Po południu pójdę te cudeńka zobaczyć.


A potrzebowałam jedynie mleko i banany. Ale jak to przy takich zakupach, to zawsze jeszcze się coś widzi co akuratnie by było potrzebne i się kupuje, a potem te 50 zł to akurat tak mi na styk wystarczyły.


Ale kupiłam na dzisiejszy obiad cały kalafior. Niskokaloryczne jedzonko taki ugotowany na aldente, a potem na patelni przyrumienione te różyczki na masełku.
 Kiedyś je jeszcze panierowałam w jajku i tartej bułce, ale bez tego też jest mniam, mniam.










Kalafiora można przygotować na wiele sposobów









. Rzecz jasna, że w chrupiącej bułce na masełku jest wyjątkowo smaczny, ale moja propozycja, nie dość, że dietetyczna, dostarczy kubkom smakowym mnóstwo smaku. Dodam, że wystarczy kilka składników, by najeść się z satysfakcją, do syta i nie czuć ciężaru w żołądku.

Składniki:




średni kalafior (przygotowałam porcję na 3 osoby, gdzie część kalafiora zostawiłam na potem)
100-150 gram makaronu
1 średni por
kilka łyżek oleju do smażenia
1-2 łyżki chudej śmietanki lub mleka zagęszczonego
szczypta ziół prowansalskich
szczypta papryki czerwonej słodkiej (mielonej)
sól i pieprz do smaku

Przygotowanie


1. Gotuję kalafiora i makaron na półtwardo (al dente), w lekko osolonej wodzie

2. Makaronu nie płuczę. Jedynie odcedzam, osączam i wrzucam ponownie do garnka.

3. Kalafior odcedzam natychmiast po ugotowaniu, żeby bardzo dobrze odparował. Wodnisty kalafior traci na smaku.

4. Rozciętego wzdłuż i umytego dobrze pora pod bieżącą wodą, kroję w półplasterki.

4. Przestudzony kalafior podsmażam na rozgrzanym oleju, delikatnie na rumiano. Pod koniec solę, dodaję szczyptę startych ziół prowansalskich i posypuję niewielką ilością czerwonej papryki. Od tego momentu króciutko smażę i zestawiam z ognia.

5. Pora smażę na niewielkiej ilości oleju, jakieś 3 minuty, do miękkości, ale tak, by nie stracił pięknego zielonego koloru. Zaraz na początku solę go trochę, by się nie przypalał. Po chwili posypuję także szczyptą roztartych ziół prowansalskich (doskonała zdrowa przyprawa zamiast sztucznych szkodliwych przypraw)

Por to idealne łagodne warzywo, pasujące właśnie do kalafiora. Dlatego nie zaostrzam potrawy czosnkiem ani cebulą. Przekonaj się, jaka siła ukryta jest w roślinach cebulowych. Kiedy por zmięknie posypuję go jedną łyżeczką mąki pszennej (można użyć ziemniaczanej). Mieszam i dolewam ciut wody. Rozprowadzam i znowu dodaję ciut wody. W sumie, wody, na 3 osoby powinno wystarczyć około 3/4 szklanki.
 Zabieliłam sos kilkoma łyżkami zagęszczonego mleka, ale można dodać świeżej niskokalorycznej śmietanki. Sos porowy jest przepyszny.

6. Zarówno kalafior, jak i makaron z porowym sosem powinny być jednocześnie podgrzane przed podaniem. Układam najpierw makaron a na nim układam kalafiorka. 

Zdradzę Wam, że danie jest bombowe - bardzo, bardzo pyszne, zdrowe, tanie i szybkie. GORĄCO POLECAM!!! 

Nie mój przepis bo znalazłam go przed chwileczką w sieci, ale go wypróbuję na pewno bo taki por w sosie to już jadłam i był bardzo smaczny jak dla mnie...











8 komentarzy:

  1. ... ale sobie dogadzasz ... całego bym wtrącił ... bez makaronu, z ziemniaczkami ... ot tak, na masełku ... i tyle ... po tych schodach to ja bym nie chodził ... tylko patrzył ... takie piękne ... pozdrawiam ... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic trudnego. Też zjem cały kalafior, ale jednak jutro. Dziś zrobiłam 2 kapusty bo planuję bigos. Muszę kiedyś policzyć ile razy przez dzień po tych schodach drepcę.Kot mi przeszkadza tu na klawiaturze i pieszczot się domaga. Pozdrawiam wieczorkiem Andrzeju-;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uleczko - schodów w mieszkaniu wprawdzie nie mam, ale mieszkam na 10 piętrze. To się często nachodzę w górę i w dół, bo winda się niestety psuje.

    A kalafiorka też bardzo lubię.
    Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Od zawsz podziwiam tych którzy tak wysoko mieszkają. ale chyba to wszystko kwestia przyzwyczajenia. Podobnie jak to ze tu samiuteńka mieszkam w tak dużym domu. Dziękuję Stokrotko ze do mnie tu zaglądasz. cenię to sobie bardzo, bo się coraz to bardziej pusto tu robi w moich komentarzach. Pozdrawiam serdecznie-;)

    OdpowiedzUsuń
  5. kobietawbarwachjesieni:
    Zaraz jutro będzie u nas kalafior. Ugotowałam i stoi na dworze. Bedzie, jak znalazł. Wszystkie Twoje przepisy są pyszne. Jestes świetną gospodynia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie moje, ale mogłoby być bo jak czytam to już prawie wiem czy będą jadalne he he. Doświadczenie nabyte latami jednak robią swoje, choć ciągle się jeszcze uczę..

      Usuń
  6. Do domu mam tylko 8 schodków. Wystarczy.
    Kalafior lubię z masłem i bułką tartą. A dzisiaj miałam kopytka ziemniaczano-serowe, wyjątkowo mi się udały. A jutro naleśniki z farszem z kapusty i pieczarek. Powinny to być krokiety, ale zawsze mi pekną przy zwijaniu, więc poprzestałam od dawna na nalesnikach. Jak ja lubię dobre papu.... Buziaczki ślę, Uleczko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie dziś także cos z kapustą będzie. wczoraj dwie kapusty osobno ugotowałam. Jedna ze świeżej kapusty a drugą kwaszoną. Jeszcze nie wiem która wybiorę, bo mam ochotę na befsztyczek z mielonej wołowinki. Pozdrawiam Aniu . W kotłowni dziś jeszcze nie byłam hartuję się bez palenia do popołudnia . Ciepło się ubieram i oszczędzam tym samym opał i pieniądze. Chcę znów gdzie w świat polecieć a to kosztuje. Oby tylko zdrowie dopisywało. A chłodniej w mieszkaniu spala kalorie i hartuje organizm he he Buziaki-;)

    OdpowiedzUsuń